To była piąta debata zorganizowana przez Stowarzyszenie Verte w ramach projektu "Lubuszanin.org.pl". Spotkaliśmy się w Żarach, w piątek. Dyskutowaliśmy o tym, co zrobić, by mieszkańcy przejmowali inicjatywę. - Trzeba tego uczyć od przedszkola - zaznaczyła Elżbieta Łobacz-Bącal.
E. Łobacz-Bącal (na zdjęciu) reprezentowała Urząd Miasta w Żarach i żarskie PTTK oraz "Radość życia": - Na przykład "Radość życia" ściąga pieniądze, raz coś zrobili, drugi... - opowiadała. Z debaty wybiegła nieco wcześniej. Na inne spotkanie. Bo właśnie jest zaangażowana w jedną z inicjatyw obywatelskich. Ale zanim wyszła, wzięła udział w debacie: "Jak wyzwolić aktywność społeczną w mieszkańcach". Mieszkańcy Żar już od ubiegłego roku mają inicjatywę uchwałodawczą. Niewiele jest miast, w których społeczność może proponować projekty uchwał. - Do tej pory nie zgłoszono żadnego - zaznaczył zastępca burmistrza Franciszek Wołowicz (na zdjęciu z prawej, z lewej - Andrzej Marszałek z rady miejskiej w Łęknicy, za nim Marek Majewski z rady miasta i gminy w Jasieniu).

- Osobiście uważam, że takie inicjatywy nie są potrzebne - dodał F. Wołowicz. Tłumaczył, że większość spraw mieszkańcy załatwiają inną drogą, a poza tym wybierają radnych, którzy przecież ich reprezentują. - Co z młodzieżową radą miasta? - pytał prowadzący Tomasz Hucał. - Była kiedyś taka... F. Wołowicz twierdzi, że taka rada nie jest zbyt potrzebna: - Państwo możecie to uznać za arogancję i bezczelność. Ale o co w Żarach można walczyć? Co roku mamy programy i pieniądze na działania mieszkańców, grup, organizacji pozarządowych. Na zajęcia pozalekcyjne, sport. Imprez jest pełno, budujemy boiska, jest skate-park. Słuchamy młodych. Kiedyś zwrócono się do miasta, że jest za mało placów zabaw. I teraz, co roku, na Dzień Dziecka jest nowy otwierany... Te życzenia są spełniane. - My chyba mylimy pojęcia - odpowiedziała F. Wołowiczowi Justyna Lichwiarz (na zdjęciu poniżej, z lewej) z "Bo tak". - Tu nie chodzi o relacje: wasal - pan. Że ludzie idą i proszą... To nie jest to samo, co inicjatywa oddolna. Niestety - dodała - szkoły nie przygotowują do życia w społeczeństwie obywatelskim. Z tym zgodziła się większość uczestników debaty.
 A wracając do młodzieżowej rady miasta: dziewczyny z liceum, które przyszły na debatę z nauczycielem Krzysztofem Knopem zastanawiały się nad taką formą aktywności: - Biorąc pod uwagę mentalność młodzieży, chyba to nie przeszłoby - stwierdziła jedna z nich (obie na zdjęciu poniżej, na pierwszym planie Krzysztof Knop). K. Knop podkreślał, że młodych trzeba zachęcić, wskazać drogę, informować...

W Lubsku jest Młodzieżowa Rada Miasta. Krzysztof Czerniewski (na zdjęciu poniżej) z tamtejszego magistratu opowiadał, że rada funkcjonuje od tego roku. A zainteresowanie w szkołach wyborami do niej było duże. Młodzi odbyli już kilka spotkań. Głównie poruszali sprawy organizacyjne i kulturalne. - Ale pytają nas nie tylko o swoje rzeczy, interesuje ich też chodnik dziurawy... - podkreślał urzędnik. - Nie wiem, jakie będą ostateczne rezultaty działania tej rady, ale już pewne wnioski wysuwają, przekazują nam...

Andrzej Marszałek z Łęknicy: - Popieram inicjatywę rady młodzieżowej. Trzeba stworzyć odpowiedni system edukacji obywatelskiej. Kiedyś uczyłem wiedzy o społeczeństwie. Nie tylko w teorii, ale jak była mowa o debacie, to ją organizowaliśmy. E. Łobacz-Bącal: - Musimy od przedszkola uczyć inicjatywy... Krzysztof Knop: - Musimy uczyć młodzież odpowiednich zachowań. Z tymi stwierdzeniami zgodzili się wszyscy uczestnicy debaty. Marek Majewski z rady miasta i gminy Jasień opowiadał, jak u nich jest z aktywnością. - Jasień potrafi się zjednoczyć - potwierdziła E. Łobacz-Bącal. Mówiła, że w Żarach trudniej się zgrać. Może dlatego, że to większe miasto? Tam, gdzie ludzie się znają, gdzie nie ma anonimowości, łatwiej coś zrobić. - Ale w małych miejscowościach, jak oni sami tego nie zrobią, to nikt za nich nie zrobi, bo gmina nie ma pieniędzy - zaznaczył F. Wołowicz. K. Czerniewski z Lubska wspomniał też o szkołach i świetlicach - wokół nich na wsi skupia się życie społeczne. A szkół i świetlic jest mało. Zauważył też, że większą aktywność przejawiają kobiety-sołtyski. M. Majewski podkreślił, że trzeba szczególnie dbać o aktywność mieszkańców. F. Wołowicz uzupełnił, że w Żarach jest zaangażowanie, są akcje, wolontariusze... Wszyscy zgodzili się w jednym: by było więcej inicjatyw, potrzebni są liderzy. J. Lichwiarz zastanawiała się, czy społecznicy są do końca świadomi, jakie mają możliwości? Czy nie brakuje szkoleń, np. z pozyskiwania pieniędzy? Czy urzędnicy starają się, pomagają w rozwijaniu aktywności? Czy są na ten temat informacje i gdzie ich szukać? F. Wołowicz: - Jak ktoś chce, to znajdzie.
To w końcu: co z tą aktywnością mieszkańców? Wnioski są takie: potrzebni są liderzy. Szerszy dostęp do informacji. A przede wszystkim kształtowanie postaw obywatelskich już w szkole i wpajanie młodym, czym w ogóle jest społeczeństwo obywatelskie.
tekst i foto: Renata Wcisło

Debacie przysłuchiwały się również: od lewej: Aleksandra Łuczyńska z Gazety Lubuskiej, Marzena Wróbel z Radia Zachód oraz koordynatorka projektu "Lubuszanin.org.pl", Agnieszka Dłubała ze Stowarzyszenia Verte.
Relacje z debaty znajdziesz też na stronie internetowej Radia Zachód, a wkrótce także w Gazecie Lubuskiej.
|